"Kilka" słów o mnie :)


Od czego zacząć. Zastanowiło mnie co mnie definiuje. Wiek? Wykształcenie? Doświadczenie? Jeżeli doświadczenie, to zawodowe czy prywatne? Może miasto pochodzenia i sposób wychowania? Przede wszystkim kto to będzie czytał i co powinien o mnie wiedzieć? I ostatecznie jakie informacje są oczekiwane i pożądane przez Was jako moich klientów?



Witajcie!

 

Chciałabym się z Wami przywitać i opowiedzieć kim jestem. Dla niektórych mówienie o sobie, bądź jak w tym przypadku pisanie jest ciężkie. Ja zasadniczo nie mam z tym problemu, jednak kiedy siedziałam w biurze i myślałam o tym wpisie pojawił się w mojej głowie pewien dylemat. Nie zatrwożyło mnie to czy w ogóle pisać, a raczej jak. A przede wszystkim od czego zacząć. Zastanowiło mnie co mnie definiuje. Czy to, że jestem kobietą? A może mój wiek? Wykształcenie? Doświadczenie? Jeżeli doświadczenie, to zawodowe czy prywatne? Może miasto pochodzenia i sposób wychowania? Rodziły się następne pytania, mnóstwo, mnóstwo pytań. Przede wszystkim kto to będzie czytał i co powinien o mnie wiedzieć?

 

I ostatecznie jakie informacje są oczekiwane i pożądane przez Was jako moich klientów?

 

Istotne dla naszej współpracy jest, że jestem psychologiem z dyplomem Uniwersytetu Gdańskiego. Moje studia, z oceną bardzo dobrą, zakończyłam pracą magisterską dotyczącą motywacji pracowników. W czasie pięciu lat nauki moje plany ulegały zmianie, jednak niezależnie, od tego, co w danym momencie przechylało szalę, robiłam wszystko, by zdobyć jak najwięcej doświadczenia. W kilkunastu różnych firmach, organizacjach studenckich i kołach naukowych zajmowałam się zarówno marketingiem, rekrutacją, motywowaniem, szkoleniami, warsztatami, jak i brałam udział w projektach z zakresu seksuologii, psychologii klinicznej i międzykulturowej. Zgłębiając wiedzę dotyczącą satysfakcji ludzi jako części organizacji, każdy psycholog szybko dochodzi do banalnego wniosku. Jednym z pewnych sposobów na kochanie tego, co robi się zawodowo jest robienie w pracy dokładnie tego, co się kocha. Zarabianie na własnej pasji? Niekiedy się udaje. Zapytałam więc siebie czy praca w korporacji, wśród tłumu ludzi, których trzeba zachęcić do obowiązków, które z zasady nie należą do ich kręgu zainteresowań może być satysfakcjonująca dla mnie? Tego nie wiem, ale padło kolejne pytanie.

 

Które moje hobby można zamienić na biznes, w który się zaangażuję w stu procentach?

 

Myślenie, o robieniu czegoś "na własną rękę" rozpoczęło się z hukiem, czyli wyjazdem na 9 miesięcy do urokliwej Walii, by zebrać pieniądze na początek i dać sobie czas na rozmyślanie. Pomysłów było bezliku, łącznie z zakładaniem prywatnego akademika. Moją szaloną galopadę myśli ukierunkowała Mama. I tutaj rada - słuchajcie Waszych bliskich. Zadała mi proste pytanie, czym mogłabym się zajmować wykorzystując pięć lat studiów, całą wiedzę i zapał jaki mam. Wiele dni rozmyślałam, spędzając każdą wolną chwilę w kuchni. Dlaczego? Ponieważ Gotuję. Nie jest to po prostu „gotowanie” definiowane jako przygotowanie sobie posiłku. W moim przypadku Gotowanie to pasja, sposób na życie, metoda na wyrażenie siebie. Trzymając więc przysłowiowo „ręce w garach” myślałam jak połączyć moje wykształcenie z moją pasją, historią zawodową i osobistym doświadczeniem. Kiedy w mojej głowie zakiełkował plan założenia gabinetu psychodietetycznego i prowadzenia szkoleń ze zdrowego podejścia do życia wszystko potoczyło się bardzo szybko. Nie tylko Gotowałam, ale zaczęłam się tym dzielić w mediach społecznościowych. Skończyłam dwa kursy dietetyki, broniąc państwowy tytuł zawodowy dietetyka. Następnie studia podyplomowe z Psychodietetyki w SWPS w Sopocie.

 

Każdy dzień przynosił nowe pomysły.

 

A może doktorat, Szkoła Psychoterapii, dodatkowe kursy.  Wszystko jest gdzieś w głowie, w planach. Dotychczasowe doświadczenie i już zdobyte dwa zawody sprawiły, że otwierały się przede mną coraz to lepsze możliwości współpracy. Trzeba było podjąć jednak jedną ważną, z perspektywy biznesu, decyzję. Dobre pomysły, marketing, rozpoznawalność, nawet moja historia to wszystko ma doprowadzić mnie do Was. Tylko jako kogo? Początkowo jako StartUp Joanna Irena Włodarska. Zdecydowałam się w miarę spontanicznie, choć przeanalizowałam dostępne możliwości. Fundacja Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości zaoferowała najlepsze warunki, więc 22 lipca 2016 podpisaliśmy umowę. I tak zaczęłam działać, dla Was – moich potencjalnych klientów.

W grudniu 2017 roku wywalczyłam dotację na otwarcie firmy i tak powstała moja własna, cudowna jednosobowa działalność gospodarcza - Joanna Irena Włodarska Psycholog. 

 

 

Moja bardzo osobista historia

 

To, czy mam kwalifikacje, na ile każdego dnia je podnoszę, a także czy mój charakter, sposób bycia i prowadzenia terapii psychodietetycznej będzie kompatybilny z oczekiwaniami odbiorców będziemy przekonywać się każdego dnia. Jednak, to są dwa aspekty, które będą ewoluować. Co się nie zmieni? Moja historia. Można byłoby ją bardzo skrócić i pewnie wiele osób dokładnie tak robi. Jak by brzmiała? Była sobie dziewczynka, taka jak tysiące innych, z każdym rokiem przybywało jej wiedzy, doświadczenia i kilogramów. Te ostatnie wymknęły się spod kontroli. Kiedy ważyła już tyle, że nie miała siły nawet siedzieć, a pozycja leżąca była dla niej ulubioną powiedziała sobie dość! W jeden wieczór podjęła decyzję, wysłała formularz i zakwalifikowała się na operację zmniejszenia żołądka. Czekała na nią pół roku, poddała się jej i...

...schudła 60 kilogramów. Koniec.

 

Tak wygląda to zapewne w oczach wielu ludzi. Zastanawiam się co z nimi jest nie tak, ale łączy ich jedno. Zazwyczaj nie znają ani mnie, ani żadnego pacjenta oddziałów bariatrycznych, ani choć jednej osoby chorującej na otyłość śmiertelną. Powiedzmy sobie wprost jest to choroba. Zrozumiałam to kiedyś u lekarza. Najprawdopodobniej był to ortopeda. Ja byłam uśmiechniętą, wesołą, akceptującą siebie 18 latką ważącą prawie 100 kilogramów. Doktor rozpoczął wizytę od standardowych pytań, między innymi czy na coś Pani choruję. Moje śmiałe „nie! jestem okazem zdrowia” skwitował smutnym „A otyłość?”. Moja historia wcale nie zamyka się w kilku zdaniach. To kilkanaście lat przybierania na wadze, diet, dylematów, odchudzania, zawodów, rozczarowań, o których prawie nikt nie wiedział, a już na pewno ich nie rozumiał. Przynajmniej tak wtedy myślałam.

 

 

Nigdy nie będę przekonywać Was do obrania konkretnej drogi do zdrowszego siebie.

 

Będę za to nalegać, naciskać, przekonywać Was, że trzeba stanąć na początku jednej z nich. Nieważne czy Waszym celem będzie zgubienie 5 kilogramów i zdecydujecie się nie jeść kolacji, czy wybierzecie minus 15 i kupicie karnet na siłownię, czy też do zdrowej wagi “brakować” Wam będzie 70 kilogramów i podejmiecie decyzję o operacji bariatrycznej. Jako psycholog widzę potrzebę korzystania z usług psychoterapeutycznych i brania udziału w warsztatach i szkoleniach motywacyjnych. Jako osoba, która poddała się operacji zmniejszenia żołądka, jednocześnie uprawiała sport i wprowadziła do swojego jadłospisu urozmaicone zdrowe produkty spożywcze i zakochała się w Gotowaniu, wiem ile siły trzeba mieć, by to wszystko się udało, przynosiło efekty i nas cieszyło. Jeżeli chcecie poznać mnie i moją historię bliżej, spotkać się ze mną w gabinecie na indywidualnej terapii lub wziąć udział w szkoleniach i warsztatach organizowanych przeze mnie zapraszam Was do kontaktu, a także śledzenia tej strony, jak i innych stron na portalach społecznościowych.

Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.
zamknij [x]